Po tygodniu spędzonym na północy Etiopii wsiadamy do dżipa, który będzie naszym środkiem transportu przez kolejny tydzień. Z samego rana ruszamy z Addis Abbeba zatłoczoną drogą w kierunku Turmi i rozpoczynamy naszą wyprawę na południe Etiopii. Im dalej od stolicy tym mniej aut. Ostatecznie później mija się tylko ciężarówki i stada zwierząt oraz wiecznie gdzieś idących wzdłuż drogi mieszkańców Etiopii.

Etiopia mapa
Etiopia droga na południe

rozterki moralne

To co jest niesamowite to fakt, że jadąc drogą czasami wydawało się, że nikt tych terenów nie zamieszkuje. Jednak zawsze po zatrzymaniu auta nagle pojawiały się osoby, proszące o wodę, cukierka, t-szerta, długopis, buty czy mydło. No właśnie dawać, nie dawać? Z jednej strony widząc tą biedę i potrzeby tych ludzi, aż trudno nie pomóc skoro tak niewiele Nas to kosztuje. Niby to tylko jeden cukierek, jedna koszulka. Wyciągnięte ręce dzieci chwytają za serce. Pakując torbę do Afryki wkładamy do niej rzeczy do rozdania i zawsze się wtedy zastawiam czy napewno im pomagamy. Coraz częściej sami przewodnicy proszą aby nie dawać rzeczy dzieciom. Po prostu często dzieciaki walczą i wyrywają sobie wzajemnie darowane przez turystów rzeczy.

Etiopia dzieci

życie na drodze

Wracając do drogi – same jej pokonanie jest już wyzwaniem, zmienia się z asfaltowej na szutrową z milionem małych kamieni. Wyróżnia się również całą masą dziur, które trzeba sprawnie omijać. Poza tym pojawiają się naturalne przeszkody w postaci zwierząt, które zawsze mają pierwszeństwo 🙂 Nasz kierowca opowiadał, że kiedyś zabił dwie kozy i musiał zapłacić 600 birów za kozę. Uspakajamy – podczas naszej podróży żadne ze zwierząt nie ucierpiało 🙂

Etiopia w drodze do doliny Omo

świeże owoce dostępne w drodze

Nasz Elias oprócz tego, że był wytrwanym kierowcą, który doskonale radził sobie ze wszystkimi dziurami i zwierzętami na drodze był również bardzo pomocny przy zakupie owoców. Jak mieliśmy ochotę to prosiliśmy żeby się zatrzymał i robiliśmy zakupy przez okna auta. Pachnące mango, słodka papaja, truskawki lub małe banany – same pyszności za niewielkie pieniądze np. za 12 mango płaciliśmy 20 birów, kiść bananów 10-15 birów.

Sama podróż i możliwość obserwowania zmieniających się za oknem widoków była ekscytująca. Mijane wioski, zwierzęta i koryta prawie wyschniętych o tej porze rzek, w których mieszkańcy oprócz mycia siebie i samochodów, robią też pranie.

Etiopia - wioska w dolinie Omo
photo by Jarek Myszor
Etiopia

Nie ukrywam, że z niecierpliwością czekaliśmy na pierwsze spotkania z mieszkańcami doliny Omo. W trakcie długiej drogi z Addis Adebba (z noclegiem w Arba Minch) do Turmi mieliśmy okazję obserwować ich z naszego auta. Tak samo jak my byliśmy ich ciekawi, tak samo Oni z zaciekawieniem obserwowali Nas.

Etiopia plemiona południa

Podczas drogi można było spotkać wiele osób z różnych plemion, które chętnie wychodziło na drogę i zachęcało do zrobienia zdjęć, oczywiście za zapłatą 🙂

Etiopia plemiona południa

Dolina Omo – styczeń 2019