Przylot do Fairbanks

Na Alaskę dotarliśmy w środku nocy, nasz samolot wylądował na lotnisku w Fairbanks.  Wychodzimy z małego terminala lotniczego, w powietrzu unosi się delikatna mgła, jest zimno. Szybki transfer do hotelu, sprawny meldunek i możemy się położyć spać. Nareszcie.

Obudziłem się na tyle wcześnie, że za oknem jeszcze było szarawo, pochmurnie. Zwlokłem się z łóżka i postanowiłem skusić się na kilkukilometrową przebieżkę po Fairbanks. Sobotni poranek, trawa pokryta szronem, temperatura oscyluje około zera. W sierpniu :).

 Na ulicach nie ma żywego ducha, szerokie drogi i betonowe chodniki puste. Wydaje się jakby ta trzydziestotysięczna miejscowość jeszcze spała. Biegnie się świetnie, spokojnie, często przystaje i  oglądam drewniane domy, czuje się trochę jak w Norwegii. No i jeszcze ten czołg w środku miasta.

W hotelu szybkie śniadanie w stylu amerykańskim, czyli gofry, dżem i kawa. Może nie wykwitnie, ale smacznie.  Wyruszamy na południe drogą numer 3 – nazywaną dumnie Alaska Highway. Trzeba oddać tej drodze ogromy urok i klimat. Celem podróży tego dnia jest dotrzeć do Parku Denali. Po drodze często się zatrzymujemy i fotografujemy. Poniżej jedno z moich ulubionych zdjęć oddajacych klimat tej trasy. Spokój, cisza, góry na horyzoncie. Wokół nas tylko las, przed nami pofałdowana droga.

Góra Denali

Podczas naszej podróży mieliśmy ogromne szczęście. Denali pokazało się nam w pełnej okazałości. Trafiliśmy w okno pogodowe, czyste niebieskie niebo, dobra przejrzystość powietrza. Dzięki temu mogliśmy sfotografować Wysoką Górę, bo tak tłumaczy się nazwę Denali z języka rdzennej ludności Alaski. W latach 1896 do 2015 roku ta licząca 6 190 m n.p.m góra nazywała się McKinley. Szczyt jest najwyższym w Ameryce Północnej i jest jednym z siedmiu szczytów Korony Ziemi. Aparat na statywie. Długie czasy naświetlania. Efekt oceńcie sami.

Park Narodowy Denali

Park Narodowy Denali jest jednym z największych parków w Stanach Zjednoczonych, zajmuje ponad 6 milionów hektarów (dla porównania Polska to 31.2 milionów hektarów). Ze względu na bezpieczeństwo turystów po parku należy poruszać się autobusami parkowymi. Na początku jesteśmy trochę zdegustowani, ale po pierwszym spotkaniu z niedźwiedziami grizzly zrozumieliśmy powód. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że niedźwiedzie będą, aż tak blisko nas.

Autobusy parkowe to typowe amerykańskie autobusy szkolne, takie jak z filmów :). Kierowca (Pani) zatrzymuje się, abyśmy mogli zrobić zdjęcia jeleni, łosi i niedźwiedzi.

Pamiętam nasze pierwsze spotkanie z niedźwiedziami w zachodnio-południowej Kanadzie. Gdzieś daleko, w oddali ledwo widoczne pomimo dużego teleobiektywu. Na Alasce sytuacja jest zgoła inna. W Parku Denali niedźwiedzie nie przejmują się turystami, to my czujemy się jak intruzi na ich terenie. Cały czas należy pamiętać, że to nie są przyjazne zwierzątka, ale groźni i dzicy właścicele tych terenów. Spotkanie z nimi może okazać się bardzo niebezpieczne. Należy zachować szczególną ostrożność.

Nieograniczona przestrzeń Alaski

Na Alasce można odczuć niezmierzoną przestrzeń, ogrom połaci lasów poprzecinanych szerokimi korytami rzek. Dominuje kolor zielony i brązowy, pomimo środka sierpnia mieliśmy wrażenie, że to już jesień. Niezmierzone połacie tundry wokół są pierwotne, dzikie. Aktywność i obecność człowieka nie odcisnęła swojego piętna, dzięki czemu te tereny są naprawdę nienaruszone.

 

To był niesamowity dzień podróży po Parku Narodowym Denali. Jeśli mam dzisiaj zdefiniować ogrom i siłę przyrody to widzę Alaskę. Jest ona jeszcze tak pierwotna, człowiek jest tu nadal gościem, Alaska nie zatraciła swojej dzikości. Czy to się zmieni? Nie wiem, ale ze względu na surowy klimat, moim zdaniem jeszcze trochę to potrwa. I dobrze 🙂

Po powrocie z parku spędziliśmy spokoją noc w domu pośród drzew. Na drugi dzień rano, wstaliśmy wcześnie. Z kubkiem gorącej kawy wyszliśmy rozejrzeć się po okolicy i spacerem dotarliśmy do głównej drogi. Nic nie jechało, więc poranną kawę wypiłem na środku autostrady. Spróbujcie zrobić to w innym miejscu.

A później jeszcze zdjęcie we dwoje. Anna i Wojtek w podróży na południe Alaski 🙂

Alaska, gdzieś w drodze
sierpień 2019

ps. jeśli się Wam spodobało lub nie, skomentujcie poniżej