Tydzień w Dolomitach, miejscówka w Madonnie di Campiglio. Cel – narty i dobra zabawa, ale przy okazji zabraliśmy aparat. Na sześć dni zjazdów mieliśmy sześć dni bardzo dobrej pogody, czyli 6/6 :). Słońce, temperatura do dziesięciu stopni, niezbyt dużo narciarzy na stokach. Czego więcej można sobie życzyć 🙂

Ostatnio nakręciłem się na czarno białe zdjęcia. A w górach, w zimę, kiedy śnieg kontrastuje ze skałami i niebem kolor, moim zdaniem, jest nie potrzebny. Kontrasty i światłocienie czynią niesamowite efekty i oddają klimat gór.

Dziennie przejeżdżaliśmy od trzydziestu do czterdziestu kilometrów na nartach (bez wjazdów wyciągami oczywiście). Pobudka 7:00, Kuba wstawał pierwszy, bez budzika. O 8:30 meldowaliśmy się na wyciągu. Z gór zjeżdżaliśmy około 17:00, przy promieniach zachodzącego słońca. Większość tras pokonaliśmy w sześcioosobowym zespole.

Pewnie Was zastanawia jak Ada (lat 6), Kuba (lat 7) dawali radę. Te dzieciaki to po prostu szatany na nartach :), zasuwały po wszystkich stokach. Niebieskie to nuda, gdy była do podjęcia decyzja którędy jedziemy, wybór zawsze padał na czerwone trasy. Zero strachu, dobra technika. Zaczynali jeździć jak mieli dwa/trzy lata i to jest już ich czwarty sezon. Dają radę.

Wykupiliśmy skipass na wszystkie okoliczne regiony, więc objechaliśmy zarówno Madonne di Campiglio, Marilleve, Folgaride oraz Pinzolo. Przy tak doskonałej pogodzie, braku kolejek na wyciągach, przejechanie z jednego regionu do drugiego nie stanowiło problemu. Po raz pierwszy wybraliśmy się do Pinzolo, ale nie spodobało nam się. Przede wszystkim dlatego, że dużo czasu trzeba spędzić na wyciągu. Chociaż trasa 101 (czerwona na Piznolo) jest naprawdę super. Relacja z przejechanych tras z jednego dnia z Relive poniżej.

Relive ‘Morning Mar 1st’

Region Madonne di Campiglio nie jest zbyt wysoko położony. Najwyższe stacje są na wysokości około 2500 m npm i można około 10 km trasą zjechać do wysokości 1300 – 1600 m npm. Warunki śniegowe rano doskonałe na całej długości. W dni kiedy słońce operowało naprawdę mocno trochę “mokrej kaszy” w niższych partiach jednak się pojawiało. Ale coś za coś. Natomiast widoki rekompensują wszystko.

Najwyższe widoczne ze stoków szczyty wznoszą się na wysokość około 3500 m npm. Widoki niesamowite. Zimowa odsłona gór, dzięki kontrastom śniegu, skał i nieba, jest po prostu niesamowita.

Dodamy jeszcze dwa zdjęcia w kolorze 🙂

Nic nie pozostało jak czekać na kolejny sezon 🙂

Włochy, Trentino
styczeń 2019